Motocyklista ORLEN Team Maciej Giemza przypieczętował na Rajdzie Maroka swój drugi z rzędu Puchar Świata juniorów w rajdach terenowych. Polak w klasyfikacji sezonu wyprzedził Chilijczyka Ignacio Cornejo i Argentyńczyka Luciano Benavidesa.

23-letni kielczanin przed ostatnią rundą mistrzostw świata FIM miał na swoim koncie 74 punkty i o 18 wyprzedzał swojego głównego rywala Ignacio Cornejo. I choć to Chilijczyk triumfował w Maroku, drugie miejsce wystarczyło Maciejowi Giemzie, by to zawodnik ORLEN Team cieszył się z drugiego w karierze Pucharu Świata juniorów.

- Nareszcie upragniona meta rywalizacji w Maroku i całego sezonu – ostatni etap jechało mi się najlepiej z całego rajdu. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się przypieczętować Puchar Świata, na co zapracował cały zespół – mówi Maciej Giemza, zawodnik ORLEN Team.

 Na Rallye du Maroc wystartował również Adam Tomiczek – zawodnik ORLEN Team zaliczył świetny finisz i wygrał ostatni etap rajdu w klasyfikacji juniorów, dzięki czemu utrzymał trzecie miejsce
w „generalce”. Polski motocyklista ukończył sezon na czwartej pozycji wśród juniorów.

 - Ostatni etap był nieco krótszy, ale bardzo trudny technicznie. Udało mi się jednak cało dojechać do mety, zebrałem ważną lekcję z nawigacji przed kolejnymi rajdami - mówi Adam Tomiczek z ORLEN Team.

 Więcej na: www.orlenteam.pl

(inf. prasowa Biuro Prasowe ORLEN Team)

Za nami już finałowa runda motocrossowych Mistrzostw Polski Orlen MXMP. Po zaciętej walce do samego końca na wymagającym torze Kacze Doły poznaliśmy najlepszych zawodników w tym sezonie...

Chciałoby się powiedzieć, że to już jest koniec i nie ma już nic… Jednak wspomnień, emocji i pamiątek, które pozostaną po tym sezonie nie zabierze nikt. A będzie ich całkiem sporo, bo w tym sezonie działo się już od pierwszej rundy w Lidzbarku Warmińskim, aż do wielkiego finału we Wschowie. I to nie tylko na torze, ale i poza nim. Mimo, że wśród zawodników i ich ekip nie brakowało gorących sytuacji i atmosfera momentami była mocno napięta, to kibicom i tak z pewnością najbardziej w pamięci zapadły piękne i ostre walki na torze oraz cieszące się ogromnym zainteresowaniem sesje autografów, na których nie brakowało również ciekawych nagród, gadżetów i niezapomnianych spotkań z zawodnikami…

Zwieńczeniem wymagającego sezonu motocrossowych Mistrzostw Polski Orlen MXMP był finał we Wschowie, który scenariuszem spokojnie powaliłby nie tylko zaskakujące polskie seriale o życiu, ale i oskarowe filmy. Już same warunki pogodowe w ciągu weekendu zmieniały się kilka razy i to skrajnie. Po sobotniej nagłej ulewie, przez którą przerwano zawody, wydawało się, że niedzielne zmagania stoją pod znakiem zapytania. Okazało się jednak, że wschowska nawierzchnia jest bardzo chłonna i przy pomocy ekipy miejscowego klubu (szacun dla kierowcy ciągnika, który jedną ręką niezwykle sprawnie ogarniał tor) udało się zapewnić eleganckie warunki do ścigania. Dzięki temu tysiące kibiców mogły oglądać przepiękne wyścigi na ciekawym torze Kacze Doły. 

MX 65

Najmłodszym przyszło rywalizować w niełatwych warunkach, ale dzięki temu po raz kolejny mieli okazję pokazać, jak twardzi są. Można powiedzieć, że w końcu sympatyczny Piotruś Kajrys przełamał swoją pechową passę wygrywając pierwszy wyścig. Z pewnością nie było to łatwe, bo przez cały wyścig czuł na plecach oddech nowego Mistrza Polski MX65 - Mikołaja Stasiaka. Już drugie miejsce w pierwszym wyścigu zapewniło Mikołajowi tytuł, ale Stasiak w drugim biegu chciał potwierdzić, że bezapelacyjnie zasłużył na ten tytuł. Wygrana w tym wyścigu dała mu również zwycięstwo w całych zawodach, które były już szóstym triumfem w tym sezonie Mikołaja. Właśnie w stylu prawdziwej dominacji przyszło mu się pożegnać z klasą MX65 i szykować do wskoczenia na osiemdziesiątkę. Kolejny mocny występ zaliczył również Mieszko Polnar, który skończył z wynikiem 3-2, zajął drugie miejsce w zawodach i zbliżył się w generalce do trzeciego Kajrysa. Szkoda, że Mieszko tak późno odpalił, bo mogłoby czekać nas jeszcze więcej widowiskowych pojedynków wśród najmłodszych. Nawet przygody oraz wywrotki Dawida Zaremby i „dopiero”  piąte miejsce we Wschowie nie odebrały mu tytułu II-Vice Mistrza Polski w jego pierwszym sezonie startów na domowym podwórku. W przyszłym sezonie rywale nie będą mieli łatwo, aby zatrzymać go w drodze już po mistrzostwo.

MX 85

Wśród osiemdziesiątkarzy znaliśmy nowego Mistrza, jeszcze przed startem, bowiem Maks Chwalik wypracował sobie na tyle dużą przewagę, że nie musiał już w ogóle jechać w finale. Wystartował, ale i tak przygody go nie ominęły. Przez usterkę techniczną na okrążeniu zapoznawczym nie mógł ukończyć kółka i wystartować w pierwszym wyścigu. W drugim jednak nie zabrakło już go na starcie i dzięki pewnemu zwycięstwu po raz kolejny udowodnił, że aktualnie jest najszybszy w klasie MX85 w Polsce. Z problemów Mistrza najbardziej skorzystał Jakub Kowalski, który ostro się rozkręcił na koniec sezonu. Po zwycięstwie w pierwszym wyścigu i drugim miejscu w drugim, Kuba po raz pierwszy wygrał rundę Mistrzostw Polski na osiemdziesiątce. To dało mu awans na piąte miejsce w generalce, które może być warte miejsce w Akademii Orlen Team. Zacięta walka odbyła się o pozostałe miejsca na podium klasyfikacji generalnej Orlen MXMP. Drugą pozycję obronił Kamil Maślanka, na którego mało kto stawiał jeszcze na początku sezonu. Z kolei tytuł II-vice Mistrza Polski Olafowi Włodarczakowi odebrał Paskal Myhan. Paskal w ostatecznym rozrachunku pokonał zeszłorocznego Vicemistrza Polski MX85 zaledwie o 1 punkt!

MX 125

W setkach po odpadnięciu z walki Czarka Lewko, Darek Rapacz we Wschowie musiał tylko dopełnić formalności. Jak przystało na górala - wykonał swoją robotę, ale nie byłby sobą, gdyby odpuścił walkę o zwycięstwo. Chrapkę na wygraną mieli również goście zza granicy, którzy walczyli o podium w klasyfikacji generalnej. To właśnie dwaj Białorusini - Daniel Volovich i Artsiom Sazanovets rozstrzygnęli między sobą losy pierwszego miejsca podczas finału. Pierwszy wyścig padł łupem Volovicha, na drugą pozycję w końcu przebił się drugi z Białorusinów, a trzeci dojechał Rapacz. W drugim biegu w swoim stylu zwyciężył Sazanovets, drugi tym razem był Rapacz, a trzeci skończył Volovich. Dzięki kolejnemu zwycięstwu w Orlen MXMP Artsiom zdołał odebrać trzecie miejsce w generalce Michałowi Kuczyńskiemu, mimo że zabrakło go na drugiej rundzie w Obornikach. Tytuł Vice Mistrza zgarnął Volovich, a najlepszym setkarzem w tym roku w Mistrzostwach Polski okazał się Darek Rapacz, który dopilnował, aby tytuł został w kraju.

MX 2

Klasa dwu- i czterosuwowych ćwiartek wspieranych przez dwusuwowe setki po raz kolejny została zdominowana przez Łukasza Lonkę. Dwa wygrane wyścigi nie wystarczyły jednak, aby odebrać tytuł jadącemu z pękniętą kością strzałkową Karolowi Kruszyńskiemu. Karol po raz kolejny pokazał, że nawet tak bolesna kontuzja nie jest w stanie zatrzymać go przed spełnieniem swojego kolejnego marzenia. Kruszyński po mocnej jeździe w ścisłej czołówce w obu wyścigach, zawody zakończył na piątej pozycji i przypieczętował swój pierwszy seniorski tytuł Mistrza Polski. Komplet punktów Łukasza „tylko” umocnił go na drugim miejscu w generalce. Drugą pozycję w obu wyścigach i również drugie miejsce na podium we Wschowie po szybkiej jeździe zapewnił sobie Szymon Staszkiewicz, który gdyby nie kontuzja na pierwszej rundzie, z pewnością trochę by namieszał w szykach. Jednak tytuł drugiego vice mistrza zgarnął dwa razy czwarty na mecie Kuba Barczewski. Na torze Kacze Doły trzecim zawodnikiem klasy MX2 został Łukasz Kędzierski, który wrócił do ścigania się już swoją czterosuwową ćwiartką.

MX Kobiet

W najtrudniejszych warunkach przez cały weekend przyszło się jednak ścigać paniom, które pokazały, że nie wymiękają nawet gdy leje, a tor się zamienia w prawdziwe bagnisty poligon. Ponownie z kompletem punktów zawody skończyła Anna Stecjuka, która już podczas przedostatniej rundy w Więcborku zapewniła sobie tytuł. Ze świetnej strony pokazała się również Adrija Skudutyte. Litwinka mocno naciskała Łotyszkę, ale ostatecznie musiała uznać jej wyższość. Bardzo dobrze pojechała także Wiktoria Wicińska, która robiła wszystko, aby odebrać trzecie miejsce w generalce Wanessie Rapacz. Jednak nawet dwa razy trzecia pozycja i miejsce na podium we Wschowie nie wystarczyły, aby zdobyć tytuł II-vice Mistrzyni Polski. Przypadł on Wanessie, do której Wiktorii zabrakło zaledwie czterech punktów. Drugie miejsce w generalce obroniła jedna z najlepszych starterek w stawce - Karolina Jasińska, która na brak przygód nie mogła narzekać. Nawet upadek na starcie pierwszego wyścigu nie zniechęcił jej do ostrej walki i pogoni do samego końca.

MX Masters

Klasa najstarszych zawodników miała rozstrzygnąć zaciętą walkę pomiędzy broniącym tytułu Jackiem Lonką, a świeżo upieczonym 40-latkiem - Pawłem Szturomskim. Niestety, tym razem złośliwość rzeczy martwych wyszła na pierwszy plan i przyćmiła sportową walkę. W pierwszym wyścigu start wygrał Jacek, ale jeszcze przed drugim zakrętem prowadzenie odebrał mu Paweł. Przez większość wyścigu na pierwszym miejscu utrzymywał się Szturomski, ale tracący do niego 8 punktów Lonka, cały czas siedział mu na plecach. Niestety, na kilka okrążeń przed końcem, motocykl Pawła zaczął „przerywać” i dotychczasowy lider z problemami dojechał do mety dopiero na czwartym miejscu. Jacek objął prowadzenie w generalce, ale Paweł nie stracił jeszcze szans na tytuł. W drugim biegu ponownie mogliśmy podziwiać ostrą walkę Szturomski-Lonka do momentu, kiedy Paweł przewrócił się i stracił sporo czasu, który mimo zawziętych prób, okazał się nie do odrobienia. Jacek wykorzystał problemy swojego rywala, odjechał mu i spokojnie dowiózł pierwsze miejsce do mety, broniąc tytułu Mistrza Polski w klasie Masters. Tym razem Szturomski musiał zadowolić się vice mistrzostwem, ale oby to był dopiero początek pięknej walki w tej klasie w kolejnych latach. Trzecie miejsce w generalce zgarnął również debiutujący wśród najstarszych Paweł Wizgier, który liczymy, że w przyszłych sezonach jeszcze mocniej włączy się w walkę o tytuł.

MX Open

W otwartej kategorii kropkę nad i postawił Łukasz Lonka, który zdominował w tym sezonie aż sześć rundy Mistrzostw Polski. Łukasz pokazał, że na swoim podwórku mało kto może się z nim mierzyć na dużym motocyklu. Mimo, że we Wschowie odbył się tylko jeden wyścig to wystarczyło, aby Lonka na swojej czterysta pięćdziesiątce go zdominował i przypieczętował tytuł. W sumie to Łukasz zwyciężył wszystkie biegi tego sezonu w MX Open, oprócz jednego pechowego wyścigu w Obornikach, kiedy przez problemy techniczne nie był w stanie w ogóle dojechać do mety. Podczas finału wyzwanie chciał mu rzucić Tomas Linke, który przyjechał z Niemiec sprawdzić się na polskiej ziemi. Nie był jednak w stanie utrzymać tempa naszego najszybszego zawodnika Orlen MXMP, a zamiast tego musiał skupić się na obronie drugiej pozycji przed szykującym się do szturmu Szymonem Staszkiewiczem. Jadącego znowu na czterosuwowej dwieście pięćdziesiątce Szymona przed atakiem ubiegły połamane szprychy w tylnym kole. Dokonał tego na jednym ze dalekich oraz wysokich skoków na płaskie i musiał zjechać do paddocku oddając trzecie miejsce Luisowi Carstensowi. W generalce tytuł Vice Mistrza zgarnął czwarty we Wschowie Łukasz Kędzierski, a podium dopełnił Kuba Barczewski, który w ostatnim wyścigu MX Open był piąty.

Sezon najważniejszych offroadowych rozgrywek w kraju dobiegł do końca i poznaliśmy już nowych Mistrzów Polski Orlen MXMP. To nie znaczy, że mogą teraz osiąść na laurach, bo ci, którym zabrakło niewiele, albo po prostu czują niedosyt, z pewnością wezmą się do ostrej roboty, żeby za rok wrócić mocniejsi i pokazać, na co ich stać. Sezon 2018 obfitował w potężną dawkę emocji i wrażeń, których dostarczały pamiętne walki na torze, podczas każdej z rund. Który z przystanków podobał się wam najbardziej, a który z zawodników zaimponował najmocniej?

Motocrossowe Mistrzostwa Polski wspiera strategiczny partner PKN ORLEN.

Wyniki MP MX Wschowa

(inf. prasowa Biuro Prasowe ORLEN MX MP)

SOBOTA: KWALIFIKACJE, NIEDZIELA: WIELKI FINAŁ

Już dziś w położonej w centrum Polski Kopalni PGE odbywa się 5. edycja zawodów Red Bull 111 Megawatt. Jak na jubileusz przystało, można spodziewać się edycji zorganizowanej „z mega rozmachem”. Co roku, teren przeznaczony pod zawody się zmienia (w związku z prowadzonymi na co dzień pracami górniczymi), dlatego „księżycowa” lokalizacja znów zaskoczy kibiców i zawodników. Dla tych pierwszych wytyczane są trasy w głębi wyrobiska, a także ze specjalnymi przeszkodami, testującymi ich techniczne umiejętności. Z kolei kibice mogą liczyć na jeszcze więcej akcji i sportowych emocji – do Kleszczowa zjeżdża się bowiem ścisła światowa czołówka, która będzie walczyć o zwycięstwo. Pokaz akrobacji lotniczych będzie też dawał Łukasz Czepiela.

Po raz pierwszy zmagania zawodników będzie można też oglądać w Internecie. Transmisja z sobotnich kwalifikacji i niedzielnego finału będzie dostępna na stronie zawodów redbull.pl/111megawatt oraz na Facebooku.

Zawody Red Bull 111 Megawat w ciągu pięciu lat wyrobiły sobie renomę wśród dziesiątek tysięcy kibiców oraz setek zawodników, którzy tłumnie przybywają do Kleszczowa, z całego świata. Tym, co ich przyciąga to z pewnością unikalne sportowe widowisko – ramię w ramię startują amatorzy i elita dyscypliny.

Pierwszego dnia, w sobotę (wejście na teren imprezy od 11:00) odbywają się kwalifikacje. Blisko 1000 uczestników startuje kolejno na dwóch trasach: szybkiej, piaszczystej oraz technicznej zbudowanej z wykorzystaniem opon, drewnianych bali, rur i kamieni.

Najlepszych 500 zmierzy się ponownie w niedzielę w wielkim finale (start: 13:11). Zawodnicy będą trzykrotnie pokonywać 30 km pętlę. Limit na ukończenie wyścigu to 4 godziny. W ubiegłym roku wyścig zdołało ukończyć w regulaminowym czasie - 30 zawodników. Rok wcześniej tylko 18. Oczywiście, czołówka walczy o zwycięstwo i każdą sekundę, jednak sama próba podołania trasie, start ramię w ramię z najlepszymi – to jest to, na co zawodnicy czekają cały rok.

A to wszystko rozegrane w unikalnej scenerii. Kopalnia PGE Bełchatów jest jedną z największych kopalń odkrywkowych w Europie. Jej rozległy, o zróżnicowanym podłożu (piasek, żwir, wapienne skały) i wysokości teren, robi wrażenie i stwarza wyśmienite warunki do rozegrania zawodów i kibicowania.

Wstęp dla kibiców jest wolny.

Red Bull 111 Megawatt będzie można oglądać w Internecie na redbull.pl/111megawatt oraz na Facebooku. Start transmisji w sobotę: 10:00, w niedzielę: 13:11. Przez cały weekend na stronie zawodów publikowane też będą różnorodne zakulisowe materiały foto i video.

HARMONOGRAM IMPREZY:

8 września (sobota) – kwalifikacje

  • 11:00 – otwarcie terenu imprezy (start imprezy masowej)
  • 10:00 - 18:00 – przejazdy testowe na wyznaczonych torach próbnych
  • 10:00 - 18:00 – kwalifikacje (kolejność według numerów startowych)
  • 10:00 - 14:00 – I tura kwalifikacji
  • 14:15 - 18:00 – II tura kwalifikacji
  • 12:30 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 14:30 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 15:00 – przedstawienie najlepszych zawodników
  • 16:00 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 18:00 – zakończenie kwalifikacji
  • 19:00 – zamknięcie terenu imprezy (koniec imprezy masowej)

 9 września (niedziela) – GoPro Finał B i Wyścig Finałowy

  • 11:00 – otwarcie terenu imprezy (start imprezy masowej)
  • 12:00 – wjazd na pozycje startowe zawodników wyścigu głównego
  • 12:15 – dekoracja zwycięzców GoPro Finału B
  • 12:30 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 12:45 – występ muzyczny / orkiestra
  • 13:00 – oficjalne powitanie
  • 13:11 – start wyścigu finałowego
  • 14:30 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 16:00 – pokaz lotniczy: Łukasz Czepiela
  • 17:11 – koniec wyścigu finałowego
  • 18:00 – przewidywane zakończenie zawodów
  • 19:00 – zamknięcie terenu imprezy (koniec imprezy masowej)

 

PODSTAWOWE INFORMACJE NT. WCZEŚNIEJSZYCH EDYCJI:

Red Bull 111 Megawatt podium 2017:

  1. Jonny Walker (KTM); 2. Mario Roman (Sherco); 3. Graham Jarvis (Husqvarna)

Zwycięzcy poprzednich edycji Red Bull 111 Megawatt

2017: Jonny Walker (KTM)
2016: Jonny Walker (KTM)
2015: Jonny Walker (KTM)
2014: Taddy Blazusiak (KTM)